- Tamsin Dexter! - huknęła sama na siebie zgorszonym tonem.

- Nie domyślasz się, droga Hope? Chcę zwrotu moich pieniędzy.
- Pewnie widziała mnie w teatrze z jakąś panną. Jest tak samo głupia jak jej matka i tyle. - Zgniótł kartkę i rzucił ją z niesmakiem na podłogę.
- Panno Stoneham, jeśli zabierze się pani z nami, z przyjemnością podrzucę panią na godzinkę do kuzynki. Będzie okazja, żeby zawieźć jej trochę owoców z naszego ogrodu.
grą w golfa. Od kilku lat co roku zdobywa tytuł klubowego
- Tak naprawdę nie znałam Daniela. - Z trudem wydobyła
tajemnego miejsca, w którym ona i Chad spędzili tyle godzin,
najzgrabniejsze nogi na świecie. Wolałby się z tym nie zdradzić, ale ostatniego
Clemency tymczasem trochę się odprężyła i wzięła kolejne ciastko.
wyciągnął rękę i niechcący dotknął jej ramienia. Usiłowała nic po sobie nie pokazać,
Z bijącym sercem czekała, aż podjedzie bliżej. Brakowało jej go, tęskniła do niego. Uświadomiła sobie w ostatnich tygodniach, że to naprawdę on jest najważniejszym mężczyzną w jej życiu.
się w zabawę. Nawet nie zauważyli, gdy wybiła godzina
Pongo był młodym dogiem o miłym usposobieniu, który zachowywał się równie niezdarnie, co hałaśliwie.
- Przepraszam, milordzie, nie słyszałem pana - odparł i Timson, wychodząc po schodach z piwnicy.
- Dobrze - odparła Clemency apatycznie. Jeśli Lysander uważają za złośliwą intrygantkę, nic innego nie ma znaczenia. Niech Arabella zrobi, co w jej mocy - już gorzej być nie może.

- Brać na siebie odpowiedzialności? - wtrąciła z furią. - Tak, wiem. Podobno przez całe życie uciekasz przed an¬gażowaniem się w cokolwiek. Pani Burchett mówi, że to

Następnego ranka Scott obudził się z upiornym bólem głowy.
R S
- Naprawdę?

swoich opiekunów.

- No, wraca do Renouys, a mnie zostawia samą na go¬spodarstwie. O, jak widzę, pani też uważa to za zły pomysł. Proszę więc przekonać księcia, dobrze? - Obróciła się do Marka i obdarzyła go słodkim uśmiechem. - A teraz Wasza Duża Wysokość wybaczy, ale muszę położyć Jego Małą Wy¬sokość do łóżka.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
- A dlaczego miałabym jechać do Broitenburga?

Markiz spiorunował ją wzrokiem.

- Stałem się bardzo smutny i milczy... Pewnego dnia mój pracownik opuścił mnie bez pożegnania. Chociaż
- Nie przebieram się do kolacji. I zamierzam zjeść ją tutaj. Sama. Nie mam ochoty siedzieć przy stole z księciem. Ani z... Ingrid.
najtrudniej robić to samotnie...